Choć system kaucyjny w Polsce działa dopiero od kilku miesięcy, odnotowano już pierwsze próby wyłudzeń. Skala zjawiska nie ma na razie charakteru masowego, jednak doświadczenia z innych krajów pokazują, że butelkomaty mogą stać się celem zarówno drobnych naciągaczy, jak i zorganizowanych grup przestępczych.
Najprostszą formą nadużyć jest manipulacja przy zbiórce ręcznej w małych sklepach – wielokrotne skanowanie tego samego kodu i wypełnianie worków opakowaniami nieobjętymi kaucją. W automatach pojawiają się próby tzw. „metody na sznurek”, polegającej na wyciąganiu butelki po jej zeskanowaniu, zanim trafi do zgniatarki. Zdarzają się także fałszerstwa etykiet oraz przemyt opakowań z zagranicy z podrobionymi oznaczeniami systemu.
W krajach o dłuższej historii systemów kaucyjnych przestępcy posunęli się znacznie dalej – od klonowania bonów i wykorzystywania luk w oprogramowaniu po skomplikowane ingerencje w konstrukcję urządzeń. Głośna sprawa z Kolonii pokazała, że dzięki technicznej modyfikacji maszyny jeden ze sprawców wyłudził równowartość ok. 200 tys. zł.
Nowoczesne butelkomaty wyposażone są dziś w zaawansowane czujniki, weryfikację materiału, wagi precyzyjne i systemy oparte na sztucznej inteligencji, które ograniczają ryzyko nadużyć. Mimo to operatorzy systemu apelują o czujność, a sklepy wzmacniają procedury kontrolne.
Warto pamiętać, że próby oszustwa mogą zostać zakwalifikowane jako przestępstwo – od klasycznego oszustwa po kradzież z włamaniem – zagrożone karą nawet do 10 lat pozbawienia wolności. System kaucyjny to nie tylko kwestia ekologii, ale także bezpieczeństwa finansowego i odpowiedzialności prawnej.
Źródło: www.polskieradio24.pl