System kaucyjny, który miał być krokiem w stronę ochrony środowiska, w praktyce może oznaczać wyższe opłaty za gospodarowanie odpadami – ocenia Karol Wójcik, przewodniczący Rady Programowej Izba Branży Komunalnej, w rozmowie na antenie Radio Wnet.
Jak podkreśla ekspert, zwrot 50 groszy za opakowanie nie oznacza realnego zysku dla konsumenta, lecz jedynie odzyskanie wcześniej zapłaconych pieniędzy. Jednocześnie – jego zdaniem – mieszkańcy mogą zapłacić więcej za odbiór i zagospodarowanie odpadów, ponieważ z systemu gminnego wyłączone zostały najbardziej wartościowe frakcje, takie jak butelki PET i puszki aluminiowe. To właśnie ich sprzedaż pozwalała dotąd częściowo finansować lokalne systemy komunalne.
Wójcik zwraca uwagę, że nowe regulacje przenoszą część obowiązków związanych z selekcją surowców na obywateli, a beneficjentami systemu są przede wszystkim producenci napojów oraz dostawcy automatów kaucyjnych. Według przywoływanych analiz koszty budowy i funkcjonowania systemu mogą sięgnąć nawet 40 mld zł w ciągu dekady i zostać pokryte głównie przez konsumentów – w cenach produktów oraz poprzez niezwrócone kaucje.
Ekspert przypomina również, że Polska dysponuje nowoczesnymi instalacjami sortowniczymi, które już dziś umożliwiają skuteczny odzysk surowców. W jego ocenie system kaucyjny został wprowadzony zbyt szybko i bez pełnego uwzględnienia realiów krajowej gospodarki odpadami.
Zachęcamy do zapoznania się z całą rozmową, w której szczegółowo omówiono konsekwencje funkcjonowania systemu kaucyjnego.
Źródło: www.wnet.fm