Od października w Polsce obowiązuje system kaucyjny, choć wciąż trwa okres przejściowy i na sklepowych półkach trudno znaleźć opakowania ze znakiem kaucji. Samorządy już jednak analizują finansowe skutki zmian. Utrata przychodów z najbardziej wartościowych surowców – głównie butelek PET – może oznaczać wzrost opłat za odbiór odpadów nawet o 1–3 zł miesięcznie na osobę.
Przedstawiciele branży komunalnej podkreślają, że system przerzuca część obowiązków na mieszkańców. – Nowe zasady zrobią z nas zbieraczy śmieci – komentuje Karol Wójcik z Izby Branży Komunalnej, wskazując na czasochłonność gromadzenia i oddawania opakowań oraz wątpliwą efektywność ekologicznego bilansu.
Samorządy obawiają się również utraty zysków z recyklingu plastiku i aluminium, które dotąd pomagały bilansować koszty systemu gospodarki odpadami. W części gmin, zwłaszcza posiadających własne sortownie, spadek przychodów może przełożyć się na konieczność podwyżek.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska odpowiada, że system kaucyjny nie powinien bezpośrednio wpływać na wysokość opłat, a kluczowe znaczenie będzie mieć równoległe wdrożenie zasad rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP). To właśnie środki z ROP mają zrekompensować gminom utratę dochodów.
Mimo trwającego okresu przejściowego eksperci zgadzają się co do jednego — realny wpływ systemu kaucyjnego na finanse mieszkańców i samorządów poznamy dopiero w 2025 roku.
Źródło: www.biznes.interia.pl