Polska Izba Handlu (PIH) ponownie apeluje do Ministerstwa Klimatu i Środowiska o pilne doprecyzowanie przepisów dotyczących systemu kaucyjnego. Zdaniem organizacji obecne regulacje najbardziej uderzą w małe sklepy, które mogą stracić nawet 30 proc. przychodów. PIH zwraca uwagę, że w kraju działa blisko 50 tys. placówek do 200 mkw., które nie będą zobowiązane do odbierania butelek i puszek, co – w ocenie Izby – grozi falą bankructw wśród drobnych detalistów.
Handlowcy podkreślają też, że proponowane przez operatorów systemu stawki za odbiór opakowań są zbyt niskie. Obecnie wynoszą one 0,1–0,12 zł za butelkę PET przy automatycznej zbiórce i 0,03–0,10 zł przy ręcznej, podczas gdy realny koszt to 0,17–0,19 zł. W efekcie sklepy mogą ponosić straty sięgające nawet 30 tys. zł rocznie, nie licząc kosztów zatrudnienia dodatkowych pracowników czy zakupu automatów zwrotnych.
PIH przedstawiła pięć postulatów, m.in. pełne pokrycie kosztów zbiórki przez podmioty reprezentujące producentów, wprowadzenie minimalnych stawek opłat manipulacyjnych, możliwość odmowy współpracy z operatorami niegwarantującymi finansowania zbiórki, cofnięcie niezgodnych zezwoleń oraz rozważenie przesunięcia startu systemu na styczeń 2026 r.
Na nowe przepisy reagują także przedsiębiorcy. Rossmann ogłosił, że od 1 października wycofa ze sprzedaży napoje w opakowaniach zwrotnych, pozostawiając jedynie kartony i butelki jednorazowe. Sieć tłumaczy, że ustawa nie uwzględnia specyfiki drogerii, gdzie brakuje miejsca na magazynowanie opakowań, a brak wymogu paragonu uniemożliwia oszacowanie liczby zwrotów.
Zastrzeżenia zgłaszają również farmaceuci, których duże placówki objęte systemem będą musiały odbierać opakowania. Ministerstwo Klimatu nie planuje jednak zmian, wskazując, że apteki w galeriach handlowych mogą instalować automaty recyklingowe na zewnątrz budynków. Resort nie wyklucza powrotu do tematu wyłączenia sklepów non-food w przyszłości.
Źródło: www.bankier.pl